Lavender Plant
2 lata temu
blog o podróżach w góry i do głębi: o tych małych i większych i o tej największej
Mój piękny eksperyment jest już gotowy. Czeka jeszcze tylko na ostateczne zatwierdzenie przez prof. Francuza i od poniedziałku ruszamy. Niby mam hipotezy dogłębnie przemyślane i postawione precyzyjnie, a plan eksperymentu logiczny i prosty. Wszystko już w tym momencie wydaje się jasne. Więc może tylko dlatego, że jest to mój pierwszy poważny eksperyment naukowy, pojawia się podekscytowanie. Codziennie otwieramy jakieś drzwi i przechodzimy przez ulicę. Od lat w ten sam sposób, tysiące razy. Rutyna upraszcza życie ale odbiera jego urok. A przecież po drugiej stronie drzwi zawsze może czekać coś wspaniałego lub całkiem do kitu...
Tomek prowadzi warsztaty z tworzenia witraży. Własnoręcznie wykonać prawdziwy witrażyk to wielka frajda, szczególnie dla dzieciaków. Potem czasami prowadzi jeszcze wycieczkę w góry np. na pobliską Cergową. Ostatnio miał taką grupkę prawie 40 dzieciaków z klas 1-3. Z tych wypraw zawsze wracają nieźle umorusani ale bardzo radośni. Tym razem jednak wszystkim najbardziej podobał się transport. Tomek w swojej osobówce wiózł jedenastu pasażerów: - Jak?
- Na przednim fotelu trójka, a z tyłu to się takich dzieciaków spokojnie mieści piątka i druga piatka u nich na kolanach. No do tego jeszcze - jak to w góry - każdy z plecakiem i dwie tęgie wychowawczynie:) Jak jechaliśmy z powrotem (wtedy na przednim siedziała czwórka, bo wzieliśmy jeszcze Hankę), puściłem na fula naszego bluesa i była niesamowita impreza.