Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt: autostrada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt: autostrada. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 stycznia 2013

statystyczni Polacy

92 % Polaków to półgłówki, którzy nigdy nie powinni siadać za kierownicą samochodu - tak wynikałoby z wyników nowego egzaminu teoretycznego na prawo jazdy wprowadzonego przez polski rząd. Zdawalność tego egzaminu wynosi 8% więc widocznie tylko taki odsetek polskiej populacji osiągnął rozwój umysłowy pozwalający na połapanie się w przepisach kodeksu drogowego.
Istnieje co prawda możliwość, że to sam kodeks jest dla Polaków zbyt skomplikowany (gdyby tak było to tym gorzej dla Polaków - wszakże "dura lex sed lex": rządowi kierowcy prawo jazdy już mają, a pozostałym motłochem nie ma co się przejmować).
Jest jeszcze jedno możliwe wyjaśnienie fenomenu głupoty Polaków i nawiązuje ono do porzekadła, że za głupotę trzeba płacić. Ale jest ono wręcz niemożliwe, przecież to byłoby zupełnie niepodobne do naszego szlachetnego rządu i do ministra finansów w szczególności aby policzyli sobie, że skoro podejście do egzaminu kosztuje 140 zł to jak uwalą na teorii 10000 zdających to zarobią (prawie na czysto) 1400000 zł, a jak uwalą 100000 zdających i uwalą ich jeszcze na drugim i trzecim podejściu to zarobią...
Nie, nie, to to nie może być! Nasz Donek i Vincent na pewno by do tego nie dopuścili.


Vincent Rostkowski - finansista, któremu każdy
powierzyłby wszystkie swoje oszczędności 

sobota, 5 maja 2012

pan od fizyki

Muzeum Techniki w Warszawie na poważnie trąci myszką. I nawet nie chodzi o zupełnie archaiczny sposób zorganizowania tej placówki (brak terminalu płatniczego w kasie biletowej takiego miejsca mówi sam za siebie), czy o przypadkowy dobór eksponatów (poteżna sala zastawiona setką maszyn do szycia przysłanych w ramach powojennej pomocy z USA). Poraża brak koncepcji na atrakcyjne zagospodarowanie i wykorzystanie tej placówki, która z powodzeniem mogłaby konkurować o zwiedzających z niezwykle zatłoczonym Centrum Nauki Kopernik. Pomysłów nie powinno brakować - wszak mówimy o muzeum ludzkiej myśli, kreatywności i postępu. Najprostszym lecz atrakcyjnym pomysłem byłoby przygotowanie w tym miejscu ekspozycji pozwalającej na chronologiczne zapoznanie się z rozwojem myśli technicznej na przestrzeni dziejów ludzkości: od patentu koła po energię atomową, stacje kosmiczne i zderzacz hadronów. Tam gdzie wstawienie oryginalnych eksponatów jest niemożliwe można bazować na makietach lub nowoczesnych ekspozycjach multimedialnych. Gdyby był pomysł i chęć, pieniądze też na pewno by się znalazły. Jeśli nie ma ich w budżecie, można poszukać u sponsorów. Tylko widocznie komuś nie bardzo się chce.





Przed wejściem do Muzeum Techniki w PKN straszy "Warszawska Syrenka" zrobiona z lodówki i starych odkurzaczy.










Puszka po piwie Żywiec i deskorolka jako szczególnie frapujące technologiczne osiągnięcia ostatnich dziesięcioleci 

Honoru Muzeum Techniki bronią pojedyncze osoby. Jak pan od fizyki zaszyty w swojej pracowni na drugim piętrze. Prawdziwy pasjonat swojej dziedziny. Zademonstrował nam zjawisko rezonansu, pokazał nuty zawarte we wzorach fizycznych, zastosowanie "pamiętającego" drucika, a jakimś uczniakom pomógł rozwiązać zadane w budzie zadania. Równy gość.      

niedziela, 26 września 2010

dopalacze

Coraz częściej przychodzi mi do głowy taka myśl, że żyjemy w państwie opresyjnym wobec swoich obywateli. Jest to jednak reżim wybiórczy, który dotyczy tylko jednej, za to największej, grupy społecznej tzw. szaraków. Natomiast na złodziei, cwaniaków, bandytów i posłów nie ma żadnego bata. Np szarak złapany na łamaniu zasad ruchu drogowego zostanie stosunkowo surowo ukarany bez względu na okoliczności, a obok tego cwaniaczek rozwijający sieć sprzedaży narkotyków (sławetne "dopalacze") cieszy się w naszym państwie zupełną swobodą i osiąga kolejne komercyjne sukcesy.
Zastanawiam się jak to kurna jest?



Palikot malujący swoją kamienicę. Tabloidowa manifestacja stawiania się ponad prawem, które współtworzy dla innych.



Zastanawiam się i nie mogę wyabstrachować tego stanu rzeczy od polityki - niestety, bo politykom żadnej opcji już raczej nie wierzę. Tylko co ma do tego polityka? Ano to, że ktoś chyba w tym państwie rządzi albo udaje, że rządzi. Jeżeli tylko udaje to znaczy, że kłamie, a skoro tak to jako kłamca nie ma moralnego prawa do przejmowania odpowiedzialności za innych. Jeżeli zaś rządzi na prawdę to oznacza, że sam steruje tym procesem i jest mu on z jakiś przyczyn na rękę.
Rozważmy tą drugą opcję: dlaczego ktoś wprowadza surowe restrykcje za drobne przewinienia a równocześnie pozwala handlować narkotykami? Restrykcje chyba dlatego, żeby móc łupić szaraka z pieniędzy, a narkotyki po to żeby go ogłupić aby tym łatwiej go złupić i zmanipulować. Gdyby rządowi "dopalacze" nie były na rękę to by już dawno ich nie było, ale są.
Doskonale wpisują się w zestaw innych, ogłupiających społeczeństwo narzędzi oddziaływania (np. idiotyczne programy i artykuły w mediach tworzone po to aby ich odbiorca sam stawał się idiotą). Z punktu widzenia władzy ma to głęboki sens, bo wyprane mózgi o wiele łatwiej dadzą się nabrać na palikotowe machanie wibratorami, rzucanie oszczerstw, walkę z krzyżem, czy niby-wychodzenie z partii. Dadzą się nabrać i nawet im się spodoba, zaimponuje. Dzięki temu nie trzeba się starać, nie trzeba nic robić, zmieniać, ulepszać. Nikt nie zapyta co Palikot zrobił dla swojego regionu albo w jaki sposób w ogóle przysłużył się Polsce, za co bierze pieniądze. Ogłupione szaraki w ogóle nie zainteresują się też kolejną podwyżką podatków, praktyczną likwidacją transportu kolejowego, dziurawym NFZetem, złodziejstwem. Będą się cieszyć, że mają rząd który chroni ich przed tyranami i pokornie płacić kolejne grzywny.

niedziela, 8 listopada 2009

program dla Polityka

Przeczytałem w gazecie (nie mylić z "Gazetą"), że polskie partie polityczne nie posiadają żadnego programu: nie mają wyrazistych celów, czegoś ku czemu chciałyby dążyć, zmienić, osiągnąć dla społeczeństwa. Jedynym ich celem jest wywindowanie (lub utrzymanie) sondażowych słupków poparcia wśród osób, które jeszcze chodzą głosować. PO, najpotężniejsza polska partia wszechczasów (nie licząc może ruchu egzekucyjnego w XVI stuleciu) swoją pozycje zawdzięcza właśnie temu, w czym się wyspecjalizowała: dokładnie każde wydarzenie rozważane jest przede wszystkim pod kątem tego, w jaki sposób może zostać ono przedstawione opinii publicznej by odnieść z tego korzyść, a broń Boże nie stracić. Jest to polityka wyłacznie reaktywna: polegająca na odpowiadaniu na to co przyniesie los, nie ma tu miejsca na aktywność, przeprowadzanie reform i robienie kroku do przodu. Bystrym uczniem PO jest PiS. Najwieksza partia opozycyjna szybko odrabia zaległości z tej lekcji i nie mówi już o żadnych reformach, żadnych zmianach. Robiąc coś można się przecież komuś narazić, z resztą nie ma na to czasu i sił bo przecież cała energia poświęcona jest analizie sondaży.
O władztwie sondaży pisał już o wiele wcześniej Giovani Sartori (Homo Videns). Lektura jego tekstu w dzisiejszych czasach jest wyjątkowo godna polecenia. Pozwala otworzyć oczy na to co z takiego stanu rzeczy wynika dla nas, naszego otoczenia i dla naszej, ukształtowanej medialnymi obrazami świadomości.
Wyrównaj z obu stron
Dla specjalistów, którzy udają, że tworzą mądre i użyteczne programy (owszem, ostatecznie są one bardzo przydatne podczas kampanii wyborczej - bo można pokazywać przed kamerami stosy makulatury i powtarzać, że ma się program, a przeciwnicy go nie mają) mam 2 propozycje:
- zadbajcie raz w tym kraju o infrastrukture: sieć szybkich dróg i szybkiej kolei, by wreszcie skomunikować wewnętrznie ten Kraj, pozwolić na szybki przepływ ludzi, usłóg i towarów, by umożliwić rozwój biznesu;
- zróbcie porządek w administracji publicznej, przecież wszystkie formalności powinno dać się załatwić szybko i sprawnie, a nie tak jak na przykład w lubelskim KRSie, gdzie kiedy jeden urzednik bierze zwolnienie trzeba pisać specjalną prośbę o przekierowanie prowadzonej przez niego sprawy do kogoś innego. Podanie takie rozpatrywane jest 2 tygodnie przez samego kierownika...

Polacy na prawde nie są głupsi ani mniej zaradni od innych zachodnich narodów, chociaż miliony pompowane przez Unię w "rozwój kompetencji" mają świadczyć o czymś zupełnie odwrotnym. Na garnuszku podatnika rośnie cała branża uzależniona od subwencjii, dotacji, środków unijnych - jej istnienie uzależnione jest od decyzji politycznych, staje się więc źródłem władzy. Dla porównania autostrada raz wybudowana może spokojnie służyć kolejnym pokoleniom, staje się realnym i niezależnym dobrem: ludzie którzy po niej jeżdżą mogą kręcić swoje lody i grać na nosie Brukseli.
Panowie politycy, to czego w Polsce brakuje to autostrady, kolej, internet na wsi, a urzędów i urzędników mamy powyżej uszu.

wtorek, 14 lipca 2009

na dworcu w Rzeszowie

Do dziury w jezdni, nieopodal przystanku podszedł facet ubrany w roboczy kombinezon. Rozciął przyniesiony przez siebie wór i wysypał z niego mase czarnych, błyszczących kuleczek. Zaczął wyrównywać je szpachelką...
Dziadek 1: O mądry! dziure będzie łatał.
Dziadek 2: A co on tam jagody wysypał???
D1: Tak, jagody he he he he...
S: No tak Panie, dziury w drodze to się w Polsce jagodami łata...
D1,D2,Dziewczyna: ha ha ha ha...
S: Panie, teraz to jagody tańsze niż asfalt.
Wszyscy: ha ha ha ha ha

piątek, 26 czerwca 2009

Autostrada dla Lublina!

Rozstrzygają się przetargi na budowę kolejnych kilometrów autostrad. Rzut oka na plany pozwala stwierdzić, że realizowane projekty mają charakter tranzytowy, będą służyć nie tylko mieszkańcom naszego kraju ale także krajów sąsiednich. Cieszą się z tego właściciele stacji i koncernów paliwowych oraz mieszkańcy miast, w pobliżu których będą przebiegać te trasy. Wiadomo: dogodna komunikacja to więcej inwestycji i przyśpieszony rozwój. Już dziś widać to na przykładzie takich miast jak Poznań, Wrocław, czy Kraków. Docelowo planowane są 3 lub 4 nitki autostrady łączące Polskę z Niemcami i jedna, biegnąca przez Rzeszów, łącząca Polskę z naszym drugim największym sąsiadem - Ukrainą. Poza tym wiadomo, że na razie będą budowane 2 autostrady ordynacji północ - południe: pierwsza w Polsce zachodniej łączy Dolny Śląsk ze Szczecinem, a druga - w centralnej, z Górnego Śląska do Gdyni. W Polsce wschodniej - pustynia, na Lubelszczyźnie - całkowita (planowany odcinek z Siedlec do Brześcia będzie omijał Lublin szerokim łukiem, w odległości około 150 km)...
Zastanawiające nie jest to, że Lublin w tym momencie nie ma swojej autostrady (bo nie ma jej prawie żadne duże polskie miasto), lecz to, że również w kreślonych dopiero planach, tych które będą realizowane za 30 lat, nie ma jej także. A to już jest zastanawiające. Zastanawia przede wszystkim to, że ludzie tutaj dają tak się robić i nie upominają się o swoje. Może jest to scheda po rosyjski okupancie, a może coś innego (na przykład gra Warszawy na wyeliminowanie z gospodarczej rozgrywki swojego największego konkurenta wśród miast położonych na wschód od Wisły) - szukanie przyczyny w tym momencie nie ma esencjonalnego znaczenia. Ważny jest efekt - stan rzeczywisty, a on pokazuje, że w dającej się przewidzieć przyszłości Lublin swojej autostrady mieć nie będzie...
A teraz chwila refleksji, 1: Kto kreśli plany dróg w Polsce i czy minister infrastruktury ma na to wpływ? 2: Czy minister infrastruktury jest politykiem? 3: Czy "polityka" to sztuka wywierania wpływu w celu kształtowania nowej rzeczywistości? 4: Czy "Lublin" i jego przedstawiciele wywierają jakikolwiek wpływ polityczny na ministra infrastruktury w celu określenia już nawet jakiejkolwiek spodziewanej daty połączenia Lublina z siecią autostrad?
Odpowiedzi na te pytania są proste i nasuwają się same, a wynik taki, że mamy kartoflisko zamiast fabryk i centrów dystrybucyjnych, a studenci (największy kapitał tego miasta) uciekają stąd byle dalej zaraz po obronie magisterki. Ludzie uwierzcie, że w innych akademickich miastach polski wygląda to na prawdę inaczej...
Niech się te nasze "lubelskie" polityki obudzą! Dość lania wody, że się nie da - w polityce wszystko jest możliwe! niniejszym ogłaszam akcję: AUTOSTRADA DLA LUBLINA! Jej cel: uwzględnienie Lublina w planach rozbudowy sieci autostrad w Polsce. O przebiegu będę informował ale już teraz apeluje o zaangażowanie...

wygramy:)

środa, 15 kwietnia 2009

myśl w drodze - cytat z Wiesława

"Na Zachodzie najpierw mieli drogi, a później wynaleźli samochody. U nas najpierw były samochody, a drogi później zaczęli budować. I do tej pory ich nie ma."