czwartek, 11 lutego 2010

w sklepie "Banan"

- Słyszałaś, że Heniek nie żyje? Wpadł pod ciężarówkę.
- Yhm.
- ...no ten kierowca. Dziwnie mi jakoś...był człowiek i nie ma człowieka...
- Takie życie.


wtorek, 9 lutego 2010

elan vital

Jesteś szklana zabawką, mechaniczną pacynką, pajacykiem. Nutką księżyca, alfabetem kolorów - jesteś życiem. W tej ostatniej melodii spotkania z morzem na wycieczce kamieni. I powiedzmy to sobie: spojrzeniem zza progu na sekwencje liści w odblaskach jesieni.

czwartek, 4 lutego 2010

TOWARZYSZ GENERAŁ

Oglądnąłem dziś ten nowy dokument o gen. Jaruzelskim. W sumie nigdy nie miałem co do tego większych wątpliwości ale wychodzi na to, że niezła z niego menda.

Przed zaśnięciem pomyślałem jeszcze raz o tym wszystkim.
Nasuwa się wiele pytań. Szczególnie zajmujące jest to, co zawładnęło tym człowiekiem, że był w stanie tak bardzo zaprzepaścić i zmarnować całe swoje życie na czynienie zła?

niedziela, 31 stycznia 2010

seminarium

Wczoraj prowadziłem swoje pierwsze seminarium. Dowiedziałem się bardzo wiele bardzo ciekawych rzeczy. Najciekawsze dotyczą tego co tu i teraz i jak się w tym poruszać.
Ciężar gatunkowy zadawanych pytań będzie utrudniał spokojne zasypianie ale tylko do momentu gdy dotrę do rzetelnej odpowiedzi.

piątek, 29 stycznia 2010

Zima roku 2010 w Polsce

Zima tego roku była w Polsce prawdziwie urodzajna, nie brakowało ni mrozu ni śniegu. Dzięki temu zapisze się w pamięci dzieciaków, drogowców, energetyków, murzynów i listonoszy. Dostałem nawet list, w którym był szalik, dzięki temu już nie odmarzają mi policzki. Fajnie jest.

Poniżej przedstawiam krótki przegląd tego co zima porobiła w różnych rejonach Polski.


Lublin: na ulicach miasta pojawiły się koksowniki, jest prawie jak w średniowieczu. Można też upiec kiełbaskę, napić się wódki...


Polska Wenecja: w tym roku można pływać również dziurawymi łodziami


Warszawa: zmrożony wśród kalekich aniołów Mitoraja



W drodze do pracy: pieszo przez śnieg - codziennie 5 km w jedną stronę


Białystok: zamarzające laski



Nad Biebrzą: w baku ścinało nawet białoruski spirytus



W podróży: wśród kobiet znowu popularne stały się futra z norek



o takich jak ta, uchwycona obiektywem :ąiwraN daN



Podkarpacie: Dama Ze Śniegowym Keremesłem



Na Globusie: w tym roku można dorwać pingwina

sobota, 23 stycznia 2010

Woda

jest po prostu wspaniała,
za ten wynalazek Bóg powinien otrzymać Nobla.

(a za wynalezienie oliwki Bambino - Oskara ;)

czwartek, 21 stycznia 2010

B612

(...)Gdy miałem sześć lat, zobaczyłem pewnego razu wspaniały obrazek w książce opisującej puszczę dziewiczą. Książka nazywała się "Historie prawdziwe"(...)

wtorek, 19 stycznia 2010

ciągota

Piękna zimowa aura, padający śnieżek, mróz szczypiący w policzki. I niewykonane, przerwane w pół drogi zadanie. Musiało się ono mocno wryć w podświadomość skoro dzisiaj uderzyło z taką siłą. Ostatnio śnieg był zbyt głęboki, dzień za krótki, mapa za mało precyzyjna, a płuca jakby skurczone - w rezultacie Wielka Fatra ciągle wzywa i czeka by zdobyć ją zimą...

Tym razem przygotujemy się lepiej, może nawet załatwimy sobie śnieżne rakiety. Plan jest taki by dostać się do Rużomberku stopem, nocka w akademiku, narąbanie się ze znajomymi rezydentami Icka, a na drugi dzień rozgrzewka sportowa w Ski Parku. Następnego dnia początek walki ze śniegiem, górami, zmęczeniem i flegmą w płucach.

Trzy dni marszu powinny wystarczyć by rozprawić się z całym pasmem Wielkiej Fatry.

Ech jakże ciągnie ciągnie ciągota!

niedziela, 17 stycznia 2010

białostocka iluminacja

Na północy Polski mieszkają wyjątkowo otwarci i sympatyczni ludzie. Może to przez to, ze klimat jest tutaj bardziej surowy - skłania do tego, by trzymać się razem. Emilka z Kamilem przyjęli nas najbardziej serdecznie jak to jest możliwe: w ruch poszły kotlety i rozgrzewające napoje. Wieczorem Marcin zaprowadził na przepyszną czekoladę. A w międzyczasie wybory do rady fundacji - wszystko w sprzyjającej atmosferze i na odpowiednim poziomie. Przed odjazdem z przyjemnością zdrapaliśmy szroniasty lód z szyb samochodu.
Najpiękniejszym i największym zabytkiem Białegostoku jest pałac Branickich, zbudowany dla zdrajców wysiłkiem ciemiężonego pańszczyzną narodu. Obecnie służy swoim prawowitym właścicielom, pozwalając kształcić się przyszłym lekarzom.
Dzisiaj na Ukrainie odbywają się wybory prezydenckie. Liczący się w nich kandydaci nie opowiadają się już jednoznacznie za żadną ze ścieżek możliwego rozwoju, odrzucając za równo model europejski jak i rosyjski. Niestety nie wynika to z dążenia do wzmacniania suwerenności narodu ukraińskiego, lecz z finansowej i politycznej zależności tamtejszych decydentów wobec ukraińskiej oligarchii. Oligarchowie nie chcą na Wschód ani na Zachód, bo wiadomo: na wschodzie tacy jak oni kończą w Gułagach a na zachodzie bacznie patrzy im się na ręce i kontroluje ich czystość.
Kiedy wieki temu Rzeczypospolita Obojga Narodów rozciągnęła swe granice ponad Rusią (ziemie Ukrainy) w jej wnętrzu znalazł się nieliczny lecz bardzo istotny element tamtejszego możnowładztwa. Spodobał im się zachodni model uczestniczenia we władzy (którego dobrym odbiciem był polski ruch egzekucyjny w XVI w.) ale w ogóle nie czuli odpowiedzialności za swoje nowe państwo. Wręcz przeciwnie: Kraj traktowali jako płachtę sukna, z której należy wyrwać jak najwięcej dla siebie przy pomocy cynicznie wykorzystywanych przywilejów, a nawet obcych wojsk w postaci Tatarów, Moskali i Szwedów. wszyscy wiemy do czego to ostatecznie doprowadziło. Dlatego cieszę się, że w Polsce po takich Branickich widać już tylko zabytki, a oligarchia pozostała po drugiej stronie przesuniętej granicy.

środa, 13 stycznia 2010

w oczekiwaniu na sygnał

Może być tak, że jeszcze nie jest,
i to dobrze, albo źle
ale jeszcze nie,
jeśli jest - aż tak źle.

W każdym razie brak oczekiwanego sygnału nie jest sytuacją przyjemną.

sobota, 9 stycznia 2010

zwycięstwo obrazu: AVATAR

W kinie zawsze bardziej ceniłem treść, której jakość była dla mnie podstawowym wyznacznikiem jakości filmu jako całości. Forma była dla mnie na drugim miejscu, była miłym dodatkiem - czymś dla ciała, podczas gdy dusza potrzebowała pożywić się ambitną, pogłębioną fabułą. Po prostu lubię gdy reżyser podejmuje próbę opowiedzenia historii, która opisując fragment Uniwersum, pozostawia po sobie jakiś temat do własnych przemyśleń. Jeśli interesująca treść współgra z formą prezentujących ją obrazów, film taki uznaję za bardzo dobry i godny polecenia...

Treść filmu Avatar została ulepiona z oklepanych przez tysiąclecia lecz ciągle żywotnych i funkcjonujących w zbiorowej podświadomości obrazów. Mamy tam więc między innymi archetyp bogini-matki, starego mędrca, dobrego i złego wojownika, walki szlachetnych sił natury z siłami pragmatycznego rozumu, miłości wbrew podziałom, itd. Powiedzmy, że odwołanie się do archetypów jest inteligentnym zabiegiem twórców tego obrazu: wkłada do filmu bogactwo zapożyczonej treści, bez konieczności wymyślania czegoś na nowo. Jest to rozwiązanie stosunkowo proste, a zarazem skutecznie broniące film przed zarzutem jałowości. Zabieg ten pozwolił reżyserowi skoncentrować się na tym, na czym tak na prawdę mu zależy - na obrazie. James Cameron słynie z monumentalności swoich dzieł (fani gatunku SF z pewnością cieszą się, iż autor ten po przeszło 10 latach od premiery ostatniego filmu "Titanic", swoim kolejnym dziełem powraca do reżyserskiej kolebki), a Avatar w wersji 3D po prostu na prawie trzy godziny WGNIATA WIDZA W FOTEL. Stworzenie tego filmu w wersji trójwymiarowej zajęło reżyserowi 2 lata i pochłonęło setki milionów $ - jestem pewien, że się zwróci. Efekty są tak dopieszczone, że oglądanie tego filmu w domu po protu nie ma sensu, koniecznie trzeba pójść do dobrego kina. I jest to najlepsza odpowiedź, jaką może dać twórca na zjawisko piractwa.

Ja siedziałem oszołomiony i oczarowany - obraz zwyciężył.

PS. apropo treści: jak słusznie zauważył ksiądz Wojtek, film przemyca prawdę, że aby być prawdziwym człowiekiem, trzeba przestać nim być (podobnie mają się sprawy w filmie "district 9").

niedziela, 3 stycznia 2010

coach-pl

Wprowadziłem pewne modyfikacje na swoim profesjonalnym blogu. Jeszcze wcale nie jestem pewien czy jest lepiej ale na razie tak zostanie.
Chodzi o to żeby było ciekawie.

wtorek, 22 grudnia 2009

Bogumiła muzyka otrzymana na święta

o Podkarpaciu

W portalu Interia przeczytać można ciekawy, utrzymany w iście etnograficznym stylu, opis mojego rodzinnego Podkarpacia. Oto fragment:

(...)A jeśli już pieniądze są, to co z nimi robią mieszkańcy Podkarpacia? To także wybadał GUS. Z tych danych (najaktualniejsze mówią o 2007 roku) wynika, że najwięcej przejadają. Mając 627 zł typowy Kowalski z Podkarpacia, aż 240 zł wydaje na jedzenie. Taki Kowalski z Podkarpacia zjada miesięcznie ponad 4,5 kg mięsa. A najlepiej, żeby było tłuste. Słodkim też nie pogardzi. W sumie miesięcznie zjada 1,5 kg cukru. Do tego lubi jajka (17 na miesiąc), pieczywo (6 kg), mleko (6 litrów) oraz owoce (3 kg) i warzywa (13 kg). Wydawać by się mogło - jedzą warzywa, nie jest źle! Problem w tym, że większość tych warzyw to ziemniaki! One prawie codziennie goszczą na stołach mieszkańców Podkarpacia.(...)

Całość można przeczytać TUTAJ.

Tylko skąd ten GUS wiedział, że ja tak bardzo lubię ziemniaki...? :)

poniedziałek, 21 grudnia 2009

zdolny:)fotograf

Księża marianie, znając me, pełne autentycznej pasji, zainteresowanie sztuką wizualną, zwrócili się z prośbą o obsługę fotograficzną uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod ich nową świątynie. Poczułem się mile wyróżniony i odrobinę przytłoczony (wielkością aparatu i długością mszy). W każdym razie do dzieła przystąpiłem z zapałem. Oto mała próbka:

Pozostałe zdjęcia są dostępne na stronach:
http://www.marianie.pl/index.php?page=nowosci&id=445
http://picasaweb.google.com/lublin.marianie.pl/UroczystoscNiepokalanegoPoczeciaNMPWmurowanieKamieniaWegielnego08122009#
i jeszcze gdzieś tam...

No w każdym razie chyba okazało się, że wszyscy pomyśleli, iż złapałem fotograficznego bakcyla. Dlatego podczas naszej zimowej wyprawy do źródeł Biebrzy wszystko musiałem dokumentalizować swoim osobistym komórofonem. Efekty można podziwiać wklejając sobie w pasek adresu poniższy link:
http://picasaweb.google.com/stan.lesniak/Biebrza?authkey=Gv1sRgCLaGxb31_aGczQE&feat=directlink

postsłowacki świąteczny mail

Drodzy Kamraci Slovenskiej beztroski :)

z okazji Świąt Przyjścia na świat Zbawiciela życzę Wam, by Pan Jezus narodził się w Was i Waszych bliskich..
Dobrego nowego roku.

Całuję i pozdrawiam serdecznie!
Ania


Od razu robi się jakoś tak cieplej na sercu...

piątek, 18 grudnia 2009

Tutaj?


Tutaj dziś sprzedawałem swoje umiejętności. Mam wrażenie, że pokaz się podobał, teraz będą negocjacje. Czy będzie z tego współpraca, pokaże czas.

w Biebrze!

Wreszcie mróz jest jak trzeba. Chwała Bohu! Jutro skoro świt jedziemy z Gosią (i innymi dzielnymi chwatami) w Biebrzę. Będziemy opatuleni w koce, w cieple kominka, spożywać herbatę z prądem. Będziemy na śniegu szukać tropów łasic, bobrów, łosi, rysi i pozostałego tałatajstwa. Może zapalimy ognisko, a może ulepimy bałwana. Zostawimy za sobą tego molocha i pooddychamy leśnym, drżącym z czystości powietrzem.
Będzie fajowo.

Pobudka jutro o 5 rano.

czwartek, 10 grudnia 2009

ej, co jest?

Jestem przeciwnikiem idei globalnego ocieplenia. Dlaczego więc rząd pod naciskiem bandy zielonych wydrwigroszy i oszustów decyduje się przekazać moje podatki na wspieranie tego chorego pomysłu?
(90 mld euro w ciągu 3 lat)

Powrócze Liberum Veto!!!



piątek, 4 grudnia 2009

moja ulubiona Natalka i Regan



Zapis koncertu sprzed chyba lat dwóch. Słuchać należy głośno!

zachlejparty

Wyobraź sobie, że należysz do grupy 10 osób. Tego wieczora wszyscy macie niesamowite szczęście: spotkanie ze świętym Mikołajem. I każdy z was otrzymuje niemal identyczny prezent. Spotykacie się w wyznaczonym miejscu o wyznaczonej porze w celu wspólnego rozpieczętowywania. Świat przyśpiesza, zmieniają się miejsca i okoliczności, a Ty w ekstatycznej euforii jesteś pewien: życie cudem jest! Następnego dnia rano okazuje się, że jest jeszcze połowa prezentów do rozpakowania. Niby prawdziwy cud choć nie wiadomo co na to święty - czy cieszyłby się, czy płakał.